poniedziałek, 14 marca 2011

Dwa fimowce plus jeden mój

Ciąg dalszy moich naszyjników wyprodukowanych już jakiś czas temu, ale jakoś zdjęcia długo się obrabia....

Rochelle - etniczny naszyjnik-wisior. Połączenia fimowej bazy z wire-wrappingową ramką. Całość zoksydowana i przetarta. Bardzo lubię przyciemniać metal.



Zimone - fimo, metal, szkło. Wyrazisty.



Tobago - i mój naszyjnik robiony do zielono-limonkowego sweterka. Alcee, howlit, turkus, sznurek i metal.


i to jeszcze nie koniec...

piątek, 11 marca 2011

Wielka Miłość Martynki

 Córcia moja w wakacje zakochała się w pewnym bardzo przystojnym, acz z lekka łobuziakowatym koniku o wdzięcznym imieniu Piccolino. Jeździła do niego namiętnie, do tego stopnia, że w te wakacje też chce tam jechać, żeby sprawdzić, czy ów konik jeszcze ją pamięta. No cóż, nie liczyłabym na to, wiadomo jacy są mężczyżni....

Zdjęć z tych spotkań było bardzo dużo. Wybrałam dwadzieścia kilka i powstał z tego kolorowy albumik. Zdjęcia można powiększać.

Ten album to też premiera pięknych, cudnych i nie wiem jeszcze jakich papierów ptaszkowych, oraz pięknego, cudnego i nie wiem jeszcze jakiego alfabetu Eight i równie cudownych wycinanek z koniowymi motywami z naszego rewelacyjnego Scrapińca. Plus czarny cienkopis.

 




















W końcu udało mi się wstawić wszystkie zdjęcia.

czwartek, 10 marca 2011

Energetycznie

Dziś dwa naszyjniki. Jeden długi, drugi krótki.

Palmetto - lubię takie zestawienia, lubię bałagan i lubię sznurki. Dłuuuugi. Koral, fossil i szkło.


Praliny- taki malutki z fimo i farbowanym marmurem.


Boszszsz, jak długo wgrywa się zdjęcia do bloggera...

czwartek, 3 marca 2011

Zaproszenia komunijne Matyldy cz.III

Trzecia i ostatnia część zaproszeń komunijnych Matyldy. Ta część ma dobrze znaną stojącą formę.














I to by było na tyle zaproszeń. Na razie...

środa, 2 marca 2011

Zaproszenia komunijne Matyldy cz. II

Kolejna partia zaproszeń dla Matyldy. tym razem składaczki. Tekst mieści się pod ozdobnym kwadratem.









Zdjęcia - koszmar! W słońcu robione, bez namiotu cieniowego i własnie widać co wyszło.