poniedziałek, 6 lipca 2009

I znowu Fimo

Jeszcze troszkę fimowo-sznurkowych wytworków.

Naszyjnik SITOWIE - krótki naszyjnik, w formie pędzelka, a właściwie "brody" ))))) Mnie przypomina troszkę sitowie - stąd nazwa. Dużo woskowanego sznurka, drobne szklane koraliki, do tego szklane korale Spectra, drewniane kule i fimowe listki. Wykończone elementami posrebrzanymi.



Tym razem bransoletka - MAKI. Ma formę tzw. cza-cza, czyli mnóstwo elementów uczepionych do łańcuszka. Tutaj: szklane korale, koraliki Fimo i masa perłowa. Do tego elementy posrebrzane. Świetnie dzwoni!


No i t, co tygrysy lubią najbardziej - długi naszyjnik LETNIA BRYZA. (Chyba niezbyt adekwatna nazwa, ale przyznam, że nie jestem najlepsza w nazywaniu swoich wytworów.) Naszyjnik w turkusowo-fioletowej kolorystyce, połączenie akrylowych monet Alcee, kostek i kulek szkła "weneckiego", metalowych oponek, polimerowych metalizowanych korali, sznurka oraz Fimo oczywiście. Do tego posrebrzane elementy. Naszyjnik wygląda niezwykle efektownie.



Acha - i małe ogłoszenie: w związku z pytaniami dotyczącymi biżuterii, chciałabym ustalić, że począwszy od tego postu, biżuteria będzie wstawiana do Galerii Pakamera po dwóch dniach od ukazania się na blogu.

niedziela, 5 lipca 2009

Fimo - moja miłość

Lato w pełni (podobno, bo za moim oknem leje jak z cebra), dlatego nabrałam ochoty na kolorki. Zresztą jak co roku o tej porze. A jak kolorki, to muszą być korale fimowe. Bardzo lubię ten materiał. Daje nieograniczone możliwości, przede wszystkim kolorystyczne oczywiście. Uwielbiam łączyć takie kolorowe korale z nie mniej kolorowym szkłem, sznurkami, drewnem... Taka biżuteria świetnie pasuje do letnich ubrań. Naszyjniki mają różną formę, są bogate, z dużą ilością korali, może za bogate.... ale to w końcu lato i wakacje!

Pierwszy z nich: TENERYFA, to potrójny naszyjnik, dość długi, bez zapięcia. Szkło, sznurki, Fimo i elementy posrebrzane.



Drugi, też potrójny - RÓŻOWY SEN. Bardzo dziewczęcy, różowo-szary, z fimowymi koralikami z kwiatowym motywem. Tym razem bez sznurka, za to linka jubilerska, szkło, szklane perły, elementy posrebrzane, no i Fimo oczywiście.


Kolejny naszyjnik - MANDARYNKA. Niezwykle soczysty, nietypowe połączenie kolorów: oranż, fiolet i turkus. Też trójlinkowiec. Główną ozdobą są piękne, duże korale akrylowe tzw. Alcee. Do tego fimowce, szkło fasetowane i nie, szkło "weneckie", elementy posrebrzane i sznurek.



Naszyjnik typu "pędzel" - MEANDER. To moja ulubiona forma naszyjników. Może dlatego, że mnie wydłużają ;) Ten naszyjnik został zrobiony ze sznurków, linki jubilerskiej, drewnianych kostek, koralików Fimo, szkła, elementów srebrnych i posrebrzanych.


I ostatni na dziś naszyjnik: ENERGIA. Jak sama nazwa wskazuje, jest bardzo kolorowy i radosny. Czysta energia właśnie! Znowu sznurki, Fimo, szkło, drewno i elementy posrebrzane.

Powyższe wytworki można dostać w Pakamerze .

środa, 1 lipca 2009

Album w turkusach i fioletach

No i ostatni wytwór na teraz (choć w kolejce do obrobienia, czeka jeszcze trochę zdjęć).

Bardzo lubię nietypowe formy albumów i bardzo chętnie je robię. To jest albumik, który powstawał z myślą o konkursie na Zlocie. Niestety na Zlot nie dotarłam, albumiku nie wypełniłam zdjęciami i na razie jest w takiej formie, w jakiej widać go na zdjęciach.

Zrobiony z kartonów w dwóch kolorach oraz białego papieru wizytówkowego, plus papiery Packet Full of Posies, tusze, embosing, dudlanie, troszkę stempelków i tyle.






I już koniec hurtowni. Na razie ;)

Znowu komunijnie

....ciąg dalszy ciągu dalszego )))).....

Tym razem oprawa komunijna. Tak naprawdę od niej się wszystko zaczęło, a właściwie od koncepcji na oprawę podziękowań od dzieci pierwszokomunijnych dla przygotowującego ich księdza. Dieciaki księdza wyjątkowo lubią, postanowiły więc włożyć trochę pracy i własnoręcznie, każde z nich, na sztywnej kartce napisało i/lub narysowało podziękowania, dodając do tego swoje zdjęcie. Przyznam, że prace były na wyjątkowo wysokim poziomie. Bardzo się starałam, żeby i oprawa była ich godna.

Pomysł na motyw okładkowy nasunął się sam - zresztą już dawno chciałam skorzystać z tutoriala na kielich autorstwa Agnieszki. Niestety nie miałam odpowiedniego listkowego punchera, dlatego każdy listek robiony jest niejako "na piechotę": najpierw dziurkowane małe kółko, a potem obdziurkowywane dookoła, tak by powstał listek, a następnie wycinanie ogonka. Długa robota, ale się opłacało.

Oprócz okładki, miałam dodać stronę na zbiorowe zdjęcie Pierwszokomunistów (to ta pusta strona z kwiatkami w rogu), oraz stronę z Hymnem o Miłości.

Bazy oczywiście od Gizmo.







Oprawy albumów

...ciąg dalszy...

Na zakończenie przedszkola, rodzice wymyślili, żeby każde dziecko narysowało dla swoich Pań po jednym rysunku. W zamyśle miały to być portety Pań, ale jak to zazwyczaj bywa, ktoś nie zrozumiał, ktoś nie usłyszał itp. Dzieci rysowały więc, co tylko przyszło im do głowy. Owe rysunku należało jakoś ładnie oprawić, a ja niezbyt mądrze, ochoczo się do tego zgłosiłam. Chwilę potem zdałam sobie sprawę, jak duża praca czeka mnie z zebraniem rysunków i ich oprawą. No ale się rzekło... Na szczęście z pomocą przyszła mi nasza nieoceniona Gizmo, która zrobiła dla mnie odpowiedniej wielkości (trochę większe niż A4) okładki. Teraz już tylko okejać....

Efekt poniżej:







wtorek, 30 czerwca 2009

Album komunijny

Uzupełnień ciąg dalszy....

Album komunijny zrobiony na prośbę mojej księgowej, dla znajomego komunisty. Miał być mało osobisty, tak żeby wypadało podarować go osobie znajomej, ale jeszcze nie bliskiej. Oczywiście album ogromnie zalatuje Agnieszką Scrappassion, bo jakże inaczej. Mnie, fanatycznej wręcz wielbicielce Jej prac, w szczególności zaś prac komunijnych, nic innego, jako kanon komunijnej estetyki nie przychodzi do głowy. (Zauważyłam, że nawet fotografować staram się podobnie od Agnieszki - to już normalnie zgroza dla Niej).

Bazy naszej absolutnie fantastycznej i niesamowitej Gizmo. Jejciu, zakochałam się na dobre w Jej bazach. Tych, którzy jeszcze nie spróbowali na nich skrapować, gorąco do tego namawiam: koniecznie zajrzyjcie do Scrapińca!










Zaproszenia

No to postawnowiłam, że dziś jednak będzie hurtowo. Cały czas wiszą nad moją głową wytwory, które już dawno zrobiłam i oddałam, ale jeszcze nie pokazałam na blogu. Zatem nadrobię zaległości. Będzie dużo postów, ponieważ każdy wytwór wstawię w osobnym.

Na pierwszy ogień pójdą zaproszenia na urodziny mojej córci. Dziecko moje uparło się mieć urodziny w tak zwanej imprezowni, czyli w tak popularnych ostatnimi czasy placach zabaw, które mieszczą się głównie w centrach handlowych. Kończyła sześć lat - poważny wiek - i nigdy wcześniej nie miała w takich przybytkach urodzin - no to się zgodziliśmy. Ale firmowe zaproszenia - za nic! Wydłubałam więc coś na poczekaniu. Nie chciałam marnować na taką ilość zaproszeń papierów skrapowych, więc sama wystemplowałam papiery, no i pozbyłam się niezbyt ciekawych materiałowych kwiatków (to znaczy pozbyłam się pewnej części kwiatków, ale jeszcze spooooro zostało). Nie chciało mi się też kleić, więc wszystkie zaproszenia zostały uszyte. Wyszło kiczowato, ale tak właśnie lubią zakochane w różowym, Pet Shopach, Witchach, lalkach Barbie i innych takich badziewiach, dziewczynki. Niech jej będzie.



Acha: imprezka się baaardzo udała!

Notesy

I znowu nadrabianie zaległości. Pierwsze dwa notesy powstały na zamówienie. Drobny prezencik od pewnej mamy dla jej córek. Trzeci powstał bez okazji.